Inne 8 bit 16 bit NDS PSP Xbox Playstation 2 Xbox360 Wii Playstation 3 PC
konkurs gog

Mass Effect PC

 

 

mass_effect_pc_zapka_00.jpgGraczu, czy kiedykolwiek na twojej twarzy pojawiło się zwątpienie, że PeCetowa wersja Mass Effecta nie ujrzy światła dziennego? Po głębszym przemyśleniu można by znaleźć kilka odpowiedzi: a) albo jesteś, bez obrazy, zadufanym i zabujanym w sobie „konsolowcem”; b) albo przez twój – najwidoczniej – młody wiek nie mogłeś się spodziewać, tudzież będąc w niewiedzy, że dzieła marki BioWare ZAWSZE wychodziły na „blaszaki”. Bez wyjątków; c) gry to dla ciebie czarna magia, a spędzasz z nimi tyle czasu, ile ryba poza kręgiem życiodajnej wody.

Nie owijając zanadto w bawełnę i nie doszukując się coraz bardziej nonsensownych ripost, pora przejść domass_effect_pc_zapka_01.jpg sedna. Jak wiemy od lutego bieżącego roku – mimo pewnych siebie twórców, że na razie nie planują robić konwersji swojej kosmicznej epopei z Xboksa 360 – wersja Mass Effecta na nasz „komputerowy kącik” pojawi się już za chwileczkę, już za momencik. I rzecz jasna jak księżyc była to „oczywista oczywistość”, wbrew temu co mówiono. Zatem można wierzyć do końca słowom deweloperów? Stanowczo nie. Przecież każdy obeznany wie, do czego zdolni są pijarowcy – szczególnie z mózgów tych naiwnych robią zwykłą papkę.

Wróćmy jednak do tematu dzisiejszej zapowiedzi. Przedstawienie Mass Effecta jest raczej zbędne, ale z redaktorskiego obowiązku trzeba wyjaśnić co, jak i w którym kościele grają. Za tę wysoko notowaną produkcję odpowiadają spece z mass_effect_pc_zapka_02.jpgkanadyjskiego studia, którzy na swoim koncie mają takie hiciory jak KotOR, NWN czy stare, ale jare Baldur's Gate'y. Mamy XXII wiek. Trafiamy do niezwykłego uniwersum, nie tylko ogromnego pod względem udostępnionego obszaru działań, ale także pełnego różnych cywilizacji, odmiennych od siebie nieludzi (np. turianów, asari, kroganów czy quarianów). Ale przyjdzie nam – jak można było się tego spodziewać – kierować rasą ludzką, a dokładniej mówiąc - poczynaniami komandor/a Shepard/a (zarówno płci pięknej, jak i brzydkiej). Moim zamiarem nie jest zdradzenie zawiłości fabularnych, bo nie w tym rzecz. O scenariuszu mogliście już dowiedzieć się albo niemało, albo mało, bo artykułów ukazało się od groma. Można powiedzieć jedno – jest czego oczekiwać, bo historia opowiedziana w space operze - made in Kanada - rozpala i zachwyca na każdym kroku. Przez całe co najmniej kilkanaście do kilkudziesięciu godzin. Fani science-fiction będą wniebowzięci, to pewne. Jeśli ufać temu, co zarówno gracze jak i recenzenci wypisują. Ale skoro jest - w większości przypadków - między nimi zgodność, to chyba pozostaje nam, PeCetowcom, wierzyć, czyż nie?

Zadaniem zapowiedzi jest przedstawienie Wam, Czytelnikom, tego, co powinniśmy ujrzeć w wersji dostosowanej do komputerów osobistych, a nie ma w tej na X360. Oczywiście, studio BioWare nie spoczęło na laurach i przysiadło się do dopieszczenia w miarę możliwości blaszakowej edycji Mass Effecta. Na co zatem możemy liczyć, które elementy zostały usprawnione, a czym wzbogacono rozgrywkę?

Primo – całkowitej przebudowie uległ interfejs gry, który został dostosowany do standardów PC. Dzięki temu obsługa namass_effect_pc_zapka_03.jpg komputerach będzie równie, jeśli nie bardziej, przyjemna i sprawna jak w przypadku “iksa”. HUD przybrał duże rozmiary, ale za sprawą tego powinien być znacznie czytelniejszy. Ponadto można było spotkać się z niekoniecznie pozytywnymi opiniami, że jest aż nadto rozbudowany, ale pora wyjaśnić wszem i wobec, że „rozkłada” się on li tylko podczas słynnej aktywnej pauzy. Gdy tylko „odpauzujemy” rozgrywkę, to z powrotem „złoży się” (ale tak czy siak – małe różnice w wyglądzie pozostaną, nawet po powrocie do mniejszej wersji). Oczywiście, sama obsługa powinna być wygodniejsza, gdyż przyjdzie dzierżyć nam zgrany duet: klawiatura plus mysz. Sterowanie, a jakżeby inaczej, dopasowano do wspomnianych wyżej urządzeń, by granie w Mass Effecta nie wywoływało ogromu wiązanek skierowanych w jej stronę, tylko aby gracze czerpali sam miód, który wręcz wylewa się z niej hektolitrami.

Secundo - modyfikacje gruntowne przeszedł także wygląd ekwipunku. Tu autorzy postawili na przejrzystość i również – mass_effect_pc_zapka_04.jpgpodobnie jak HUD – został on dopracowany ku uciesze „komputerowców”. Na wzmiankę zasługuje fakt, że znacznie usprawniono możliwość upgrade'owania zdobytych broni podczas przemierzania Drogi Mlecznej. Teraz ma być to łatwiejsze i przyjemniejsze w obsłudze. Jeszcze jedna sprawa – dotyczy ona wprowadzenia nowej mini-gierki. Dostaniemy zbudowaną całkowicie od postaw, przedstawiającą okrąg, a naszym celem będzie dojście do środka, omijając ulokowane przeszkody blokujące przejście doń. Jak to wyjdzie w praniu? Oby lepiej niż w produkcie Irrational Games czy raczej już 2K Australia. In persona uważam, że wrzucanie do gry tego typu zbędnych bajerów, to nie najlepszy pomysł. O tym przekonać się można, szpilając w genialnego BioShocka.

Tertio – chyba – jak twierdzi Chris Priestly, człowiek z ekipy kanadyjskiego studia - najważniejsza z zaszłych zmian w PC wersjimass_effect_pc_zapka_05.jpg najnowszego dziecka BioWare'u, to wydawanie rozkazów osobno każdemu z aktualnie dostępnych towarzyszy broni. Będziemy mogli poczuć, że naprawdę wcieliliśmy się w komandora i trzymamy pieczę nad kompanami z drużyny (nie więcej jak dwóch jednocześnie, nie licząc głównego bohatera/ki). Nowy system kontrolowania postaci nam podległych z pewnością zadowoli komputerowych graczy. Aż dziw, że dopiero teraz twórcy pokusili się oto, co już dawno powinno zaistnieć w edycji na „trzystasześćdziesiątkę”. Ale lepiej później niż wcale.

I to jeszcze nie koniec ulepszeń! Czas na ucztę, czyli oprawę wizualną, która prezentuje się już w wersji na Xboksa 360 bardzo okazale, co by nie rzec perfekcyjnie. Za szatę graficzną odpowiada najnowszy silnik Unreal Engine oznaczony numerkiem 3.0. Niektórzy – ci, którzy widzieli na własne oczy możliwości tego engine'u wiedzą czego oczekiwać po Mass Effekcie. W PC wersji, prócz tego, że będziemy mieli możliwość uruchomienia gry w wysokich rozdzielczościach i dostaniemy nieco lepszej jakości tekstury, zmiany będą raczej kosmetyczne. Ponadto gracze, którzy zagrali w wydanie przeznaczone na blaszaka, zauważyli przez ten mały retusz nieznaczne niedociągnięcia, ponieważ część tekstur jest wyraźnie brzydsza, ale dla PeCetowców, dla których tytuł ten to nowość i nie mieli styczności z poprzednią wersją, nie poczują różnicy in minus. Czy mass_effect_pc_zapka_06.jpgrzeczywiście tak jest? Się okaże. Ale nawet jeżeli, to zaledwie drobnostka, ponieważ w znakomitej większości prezentuje się ponoć ładniej i działa sprawniej – na stosunkowo mocnym sprzęcie. Bez dwurdzeniowego procesora, co najmniej dwóch 1 GB modułów RAM-u i karty na poziomie 8600GT/7900GS się zapewne nie obejdzie, by móc cieszyć się przyzwoitymi detalami i mieć na czym oko zawiesić. Ale dla ME PC bez wątpienia opłaca się wymienić połowę podzespołów. To jest jeden z tych tytułów, w które warto zainwestować. Jeszcze dodam, że został skrócony, i to bardzo, czas wczytywania poziomów, co zostało potwierdzone nie tyle przez graczy, ile recenzentów - twórcy wywiązali się z obietnic, to trzeba im przyznać.

Na deser zostawiłem sobie nasze, rodzime wydanie, które ma być nad wyraz bogate. Tym razem CD Projekt wziął sprawę bardziej niż na poważnie, gdyż Mass Effect jest jedną z największych lokalizacji na polskim rynku „growym”, jeśli nie największą. I jak na genialny tytuł przystało, otrzymamy równie genialną edycję, prócz niezłego zwykłego wydania z bonusami (bardzo prawdopodobna płyta „making of” dotycząca tworzenia “peelki”) z aż trzema płytami – w 2/3 pewniemass_effect_pc_zapka_07.jpg dwuwarstwowymi – DVD (!) za sumę 129,90 zł, dystrybutor przewidział limitowaną kolekcjonerkę, której zawartość ani cena nie są na razie znane. Ale warto dodać, że Polska to jeden z niewielu krajów, w których takowa w ogóle wyjdzie! Można spodziewać się niemałego huku, jeśli oczywiście ukaże się, co jest tak oczywiste jak wydanie samej gry, choć lepiej nie zapeszać... Mass Effect zostanie - nie przesadzając - wydany w czterech wersjach językowych: polskiej zdubbingowanej, polskiej kinowej, polskiej z angielskimi napisami oraz pełnej anglojęzycznej. Doprawdy, budzą podziw chęci CD Projektu. Oby tylko nie zaćmiły one poziomu prezentowanego przez polską lokalizację. Firma zatrudniła kilkudziesięciu mniej lub bardziej znanych aktorów: między innymi Marcina Dorocińskiego (np. "Francuski numer", "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", "Ogród Luizy") i Magdalenę Różczkę (np. "Ryś", "Lejdis", "Teraz albo nigdy"), którzy użyczyli swoich strun głosowych głównej postaci – odpowiednio – płci męskiej i żeńskiej. Nagrania trwały od początku 2008 roku, a samo tłumaczenie zaczęło się już w zeszłym roku. Starano się zachować akcent kosmicznych postaci w oryginalnej wersji językowej, ale nawet jeśli osoby, które podłożyły głos danym wirtualnym odpowiednikom, wyszłyby nienaturalnie, to na szczęście pozostanie nam kapitalna anglojęzyczna wersja. Nie bądźmy jednak pesymistami i trzymajmy kciuki za jak najlepsze zachowanie oryginalnej ścieżki.

Zanim przejdę do słów podsumowania, pragnę wspomnieć, że PeCetowi gracze dostaną w dniu amerykańskiej premiery, 28 maja, całkowicie za darmo – do pobrania z oficjalnej strony gry – mini-dodatek, Bring Down the Sky, oferujący góra kilka godzin zabawy. Zaiste ciekawe, zwłaszcza, że za ten sam „xboksowcy” musieli zapłacić. No ale sami zdecydujcie czy warto było czekać ponad pół roku?

Summa summarum – Mass Effect PC opracowano od samego początku do końca z należytym pietyzmem w każdym, nawet najmniejszym, detalu. Wszystkie opisane zmiany zostały potwierdzone, pozostaje tylko liczyć, że BioWare wraz z Demiurge (które pomagało w tworzeniu konwersji) poprawili błędy występujące w konsolowej edycji oraz wymagania sprzętowe będą przyzwoite, co by posiadacze nieco niższej klasy sprzętu mogli nacieszyć się nadchodzącym action-cRPG-iem skąpanym w kosmicznym sosie. Bo o resztę nie trzeba się martwić, czy to o wielowątkową fabułę, czy to o kapitalnie zrealizowane dialogi, czy o przerost treści nad formą. Oceny wersji na maszynę Microsoftu mówią same za siebie, tak samo jak opinie zarówno nowicjuszy, zaczynających zabawę z cRPG-ami, jak i zatwardziałych amatorów gatunku. Lada dzień powinny do Sieci wypłynąć konkrety o rodzimych wydaniach i ich wizualizacjach. A za odrobinę dłużej niż „lada chwila” wreszcie włożymy upragnioną płytę z nie mniej upragnionym tytułem do napędu DVD. Aby zagrać na swoim własnym piecyku, we własnym kącie w jedną z najważniejszych produkcji minionego roku. Tylko trzeba wytrzymać tę „chwilunię”, bo dokładna data premiery w Polsce jest owiana tajemnicą, która nie chce wyjść poza obręby muru siedziby CDP-u. Oby jak najszybciej, ponieważ zapewne wszyscy PeCetowcy i fani gier action-RPG są tak samo głodni i spragnieni dziecięcia BioWare'u jak ja...

Pełna nazwa: Mass Effect PC
Producent: BioWare
Wydawca: Microsoft
Wydawca PL: CD Projekt
Premiera: czerwiec 2008

P.S. Polski dystrybutor, CD Projekt, udostępnił pierwsze próbki z polskiej wersji językowej. Pobrać, a potem odsłuchać, możecie je z tej strony .

 

pozycjonowanie oczekiwania narty biegowe kartridż last minute wycieczki pozycjonowanie stron