![]() ![]() |
nie, 02 mar 2008 - 17:31
Post
#1
|
|
![]() Mentor Grupa: SuperModerator Postów: 786 Dołączył: pon, 30 paź 06 Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A. |
(IMG:http://www.wirtualmedia.pl/galeria/uploaded/Unreal_Tournament_III_box.jpg)
Unreal Tournament III Quake i Unreal w jednym stały domu, kiedy komputery były kupą złomu ... Chyba nie do końca, aczkolwiek jest w tej nieco infantylnej rymowance ziarno prawy. Dokładnie 23 listopada 1999 roku debiutował Unreal Tournament, zmuszony stoczyć walkę na śmierć i życie z największym ówczesnym konkurentem - Quake 3: Arena. O ile z perspektywy czasu można śmiało stwierdzić, że produkt Id Software został lepiej przyjęty, odnosząc większy komercyjny sukces, o tyle Epic nie zaniechał swojej serii dedykowanej rozgrywce sieciowej stale ją rozwijając. Owocem tego jest już czwarta gra z cyklu Unreal Tournament, chociaż tytuł dobitnie wskazuje że mamy do czynienia z częścią trzecią. Czy coś się zmieniło? W końcu UT 2003 i 2004 przez starych wyjadaczy klasycznego UT nie były przesadnie wielbione. Teraz, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż Epic wreszcie zrozumiał „co tygrysy lubią najbardziej”. Grupowa zabawa? Fajna sprawa ... Pierwszą nowością rzucającą się w oczy jest kampania dla pojedynczego gracza. Zaznaczę tylko, iż nie mam wcale na myśli wyłącznie luźnych potyczek z komputerowymi botami. Trzymajcie się teraz krzeseł albo foteli - UT III otrzymał fabułę. Rozwiązanie dosyć osobliwe, jak na grę w której liczy się tylko i wyłącznie młócka. Łatwo przewidzieć co z tego wynikło. Wątek główny został, (delikatnie rzecz ujmując) dodany na siłę, będąc przy tym naciąganą i banalną historyjką w której nasze działania nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Chciałbym oszczędzić wam rozczarowań, zakładam jednak że czekacie z niecierpliwością żeby poznać szczegóły. Robicie to zatem na własną odpowiedzialność. James Hawkins pseudonim „Reaper”, jego ponętna siostra Sara, jak również pozostała cześć ekipy Roninów, wśród nich znane twarze z obrazków promujących, przeciwstawiają się inwazji rasy Krallów. Naturalnie Ci lokalni patrioci muszą dokonać krwawej zemsty za poniesione krzywdy. Właśnie tak z grubsza wygląda nić fabularna UT III. Inspirujące ... Po prawdzie pojawiają się również inne postacie, ale czy to coś zmienia? Nie. Całość zamyka się w niezwykle monotonnym schemacie. Biegamy po mapach, zabijamy przeciwników za co do czasu do czasu uraczeni zostaniemy przerywnikiem filmowym. Opcja gry off-line powstała wyłącznie z myślą o przebyciu treningu, zapoznaniu się z mapami i ogólną mechaniką. Nie przeczę że nie może zaoferować radochy, ale chyba nie po to kupuje się tytuł dedykowany grze multiplayer? Żaden banalny scenariusz nie zamaskuje tego faktu. Jeżeli już zdecydujesz się na grę indywidualną, jako sprzymierzeńców i/lub oponentów posłużą doskonale zaprogramowane boty. Seria Unreal Tournament od lat słynie ze świetnego modułu A.I, który w najnowszej odsłonie kolejny raz został udoskonalony. Poziomów zaawansowania sztucznej inteligencji jest osiem, z czego już w okolicach piątego zaczynają się schody. Boty zachowują się przy tym bardzo naturalnie, i nawet na wysokich stopniach trudności popełniają typowo ludzkie błędy. Żywego kompana jednak nie zastąpią. Od przystawek przeskakujemy w mgnieniu oka do dania głównego. Kwintesencją UT III jest oczywiście to, do czego został stworzony, czyli zabawa w sieci z innymi użytkownikami. Znalezienie partnerów do zabawy jest proste i szybkie. Menu główne jest tak przejrzyste i klarowne, że nikt nie powinien mieć najmniejszych problemów z nawigacją po jego zawartości. Wystarczy tylko utworzyć konto zgodnie z instrukcjami, i już po chwili logujemy się na profilu on.-line. Wybieramy formę rozgrywki, typ połączenia oraz tryb zabawy. Później pozostaje już tylko znaleźć właściwy serwer i lecimy. Korzystanie z dobrodziejstw UT III oczywiście jest bezpłatne, pod warunkiem że posiadamy oryginalny numer seryjny, absolutnie nie pobiera się żadnych abonamentów. Dalej czekają nas oceany dynamicznej sieciowej rozgrywki. Początki nie będą proste, Unreal Tournament III jest bardzo szybką i wybitnie zręcznościową produkcją. Do takiego stylu trzeba się przyzwyczaić, następnie samemu nabrać tępa inaczej zawsze będziemy bezlitośnie lani po tyłku. Klucz do sukcesu to doskonała znajomość najczęściej wybieranych map i ponadprzeciętna celność. Oko trzeba trenować na spółkę z wyczuciem odległości, bez tego ciężko będzie zaskoczyć przeciwnika. Wiele na ten temat mogłaby powiedzieć moja bezprzewodowa myszka, którą niestety cisnąłem z wielkim impetem o ścianę, nad czym do dziś ubolewam. Zawsze będę o Tobie pamiętał ... myszko ;]. Proszę Was! Nie popełniajcie tego błędu. Nie idźcie tą drogą! Stare czy nowe? Unreal Tournament III rezygnuje z udziwnień i niepotrzebnych dodatków na rzecz bardziej klasycznych rozwiązań znanych głównie z pierwowzoru. Jest to swoisty powrót do korzeni. Nie uświadczymy już adrenaliny pamiętanej z Unreal Tournament 2003. Wyczesane tryby rozgrywki jakie pojawiły się w Unreal Tournament 2004 min.: Bombing Run czy Mutant bezpowrotnie odeszły. Pozostały tylko wybitnie standardowe: Deatchamtch, Team Deathmatch, Duel, Capture the Flag (Zdobądź Flagę) również z pojazdami oraz Warfare (Pole Bitwy). Ostatni tryb to ukłon w stronę osób ceniących sobie odrobinę taktyki, ponad regularną rozpierduchę. Celem jest zniszczenie rdzenia, znajdującego się w bazie przeciwnika, uprzednio przejmując i wyłączając instalacje podtrzymujące tarcze energetyczne. Dopóki nie zostaną zneutralizowane, rdzeń główny pozostanie nietykalny. Grając w necie, w 32 osoby trudno ogarnąć co się dzieje. Panuje chaos i anarchia. Spuścizną po UT 2004 zostały pojazdy. Użycie ich w rozgrywce Zdobądź Flagę i Pole Bitwy daje sporo możliwości, w zależności od tego gdzie załadujemy nasze szanowne cztery litery. Do dyspozycji oddano pokaźnych rozmiarów zestaw maszyn jeżdżących, ślizgowych i latających od lekkiego transportu, samolotów, wieżyczek obronnych po ciężką artylerię. Można nawet rozjeżdżać innych graczy, zupełnie jak w Carmagedoon. Interesującym wynalazkiem jest deskolotka jako jedyna umożliwiająca ucieczkę z flagą drużyny przeciwnej innym sposobem niż na własnych nogach. Problem w tym że prowadzenie ognia podczas korzystania z deskolotki jest niemożliwe, a każdy celny strzał momentalnie kładzie nas na glebie. Dopuszczalne jest za to podczepienie się pod inny pojazd, fundując sobie jednoosobowy kulig. Często kierowanie większym sprzętem, można rozdzielić na dwie osoby - w duecie zawsze raźniej. Szczególną uwagę zwraca maszyneria Necris (jednej z frakcji), między innymi kroczący na trzech nogach „Darkwalker” przypominający roboty znane z Half Life II. Suma sumarum, moje subiektywne odczucie każe mi stwierdzić, że UT nie jest serią w której wykorzystanie pojazdów zdobędzie największe uznanie. Motorem napędzającym popularność UT jest i będzie fenomenalny deathmatch, wykorzystanie sprzętu jest bardziej domeną BattleField i Quake Wars. Pośród ponad dwudziestu różnorodnych map znajdziemy kilka świetnie zaplanowanych. „Sanctuary” ujmuje niebagatelną architekturą łącząc styl przypominający skrzyżowanie Bizancjum i Gotyku z organicznymi wykończeniami, charakterystycznymi dla sztuki H.R. Gigera. „Biohazard” jest z kolei ultra szybką mapą, składającą się w dużej mierze z wąskich korytarzy, wymagając refleksu i elementu zaskoczenia. „Shingri-La” zachwyca orientalnym wykończeniem, gdzie ponadnaturalnej wielkości drzewka Bonsai łagodnie chybią się na wietrze, uspokajając podenerwowanych zawodników. Poziom „Deck” to już klasyka klasyki. W nowym wydaniu ponownie zachwyca, tym razem mroczniejszym klimatem i kilkoma drobnymi zmianami. Uwagę przykuwa fantastycznie wykonana fluorescencyjna zielona maź, w której lądują Ci którym noga omsknęła się na kładce. Lokacja „Obrona” przedstawia zrujnowane miasto, przywodzące na myśl scenerie znane z Gears of War. Prawdziwym majstersztykiem jest mapa „Deimos”, usytuowana w przestrzeni kosmicznej. Widok pięknie odzwierciedlonej sylwetki ziemi, oraz krążące wokół asteroidy zapierają dech w piersiach. Wszystko dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, każda odległość ustawiona z pełną świadomością, posiadająca swoje przeznaczenie by w określonych okolicznościach nas wspomóc lub pogrążyć. Zastrzeżenia mam jedynie do map przeznaczonych dla trybu CTF z wykorzystaniem pojazdów. Troszeczkę zabrakło polotu oraz większych przestrzeni. Natomiast plansze dla "Pola Bitwy" wypadają znacznie bardziej korzystnie. Jest gdzie wykorzystać ogromny potencjał maszynerii, nie brakuje otwartej przestrzeni bardzo ważnej dla ciężkiego wsparcia i szybkich "śmigaczy". Narzędzia mordu również powróciły do starych i sprawdzonych form, chociaż akurat z nimi wcześniej zbytnio nie eksperymentowano. Ktoś kto grał w pierwszego UT nie powinien być zaskoczony obecnością czy sposobem działania każdej z 11 zabawek. Sądzę że dla znakomitej większości graczy to niekwestionowana zaleta. Broń jest w 95% odpowiednikami starych dobrych „znajomych”. Jedyną zmianą rzucającą się w oczy jest inna stylistyka dzierżonego arsenału. Część sprzętu przeszła gruntowny lifting min: rakietnica, karabin biologiczny („glut”), spawarka i flak, ale każde idzie rozpoznać bez kłopotu. Młotem udarowym („Dmuchawcem”) można wytracić innemu zawodnikowi „dopałkę” zwiększającą obrażenia, świetnie sprawdza się również na mapach obfitych w wąskie korytarze. Wystarczy podbiec do delikwenta, „dmuchnąć” (hehe) i obserwować jak zamienia się w krwawą miazgę. Krótka partyjka w necie ... Widać że cały czas prym wiedzie kombos obydwu trybów karabinu ASMD, chociaż jego moc jakby trochę osłabła. Zadziwiająco dobrze sprawdza się także alternatywny tryb Biorifle czyli popularnego „Gluta”. Jedynie karabin snajperski zawodzi, wersja znana z pierwszego UT była zdecydowanie szybsza i skuteczniejsza. Narzędziem ostatecznej zagłady została przenośna bateria głowic nuklearnych „Zbawiciel”. Z czystego obowiązku wspomnę, iż każda broń ma co najmniej dwie funkcje prowadzenia ostrzału, umiejętne ich łączenie daje często wymierne efekty w postaci efektownego zgonu przeciwnika. Giwery wyglądają troszeczkę zbyt futurystycznie, przypominając przebajerzone zabawki, nie każdemu może się to spodobać. Zawsze pozostaje opcja ich ukrycia. Tyle teorii. Reszta to czysta praktyka, i treningi. Wszystkiego trzeba spróbować samemu. Dopałki porozrzucane po planszach to także zestaw standardowy. Pas wzmacniający, zbroja, nagolenniki, hełm oraz buty do skakania - oto kompletny ubiór ochronny. Poza tym cztery dopalacze wzmacniające zarówno siłę rażenia oraz szybkostrzelność używanych aktualnie broni, gwarantujące nietykalność lub niewidzialność. Niby nie dużo, ale na potrzeby UT III w zupełności wystarcza. Nie zabrakło również mutatorów przygotowanych przez samych autorów. Drobne modyfikacje można wybrać przed rozpoczęciem meczu, odmieniając nieco zasady gry. Zwiększyć szybkość, zredukować grawitację czy wprowadzić zasadę „one shot, one kill”. Ale to już było ... Nierealna technologia Najlepiej od razu popędźcie co tchu do Goździkowej po Etopirynę, grafika co niektórych może przyprawić o ból głowy. Widać kto jest „tatuśkiem” Unreal Engine. Oprawa graficzna jest doskonała, pełna różnorodnych barw i efektów. Screeny nie kłamały, to na prawdę tak wygląda w rzeczywistości. Pokuszę się nawet o absurdalne stwierdzenie ... To co oglądamy na ekranie bywa wręcz zbyt dobre i potrafi skutecznie zdekoncentrować grającego, szczególnie przy pierwszych kontaktach. Trzeba się przyzwyczaić do przepychu, albo zredukować detale. Piękne oświetlenie, bogactwo drobnych szczegółów i efektowne wybuchy sączą się z ekranu napawając nasze oczy. Jest tylko pewien szkopuł, za to dosyć istotny. Unreal Tournament III jak żywo przypomina wizualnie poprzednią produkcję Epic, Gears of War. Elementów wspólnych jest bardzo dużo, od wyglądu postaci po niektóre mapy. Samo w sobie nie jest to wadą, tym bardziej że UT III wygląda znacznie lepiej niż GoW, dzięki większej widowiskowości grafiki. Obejrzyjcie filmik wprowadzający w realia kampanii singleplayer, uczucie Deja Vu gwarantowane. Muzyka na moje ucho, jest w ogromnej mierze zapożyczona z pierwszego UT. W każdym bądź razie idealnie pasuje do tempa gry, akompaniując strzałom, hukom i wrzaskom. Wymagania, biorąc pod uwagę całokształt, są bardzo umiarkowane, jednak nie każdy posiada w komputerze nawet 7600GT, więc globalny rozkwit UT III może być częściowo zahamowany właśnie przez ów graficzny przepych. Zaletą silnika Unreal jest nadzwyczajna sprawność działania. Program bardzo szybko się uruchamia, bardzo szybko ładuje mapy oraz działał absolutnie bez awaryjnie w ciągu kilkunastu godzin gry. Swoją drogą, przy 8800GT w SLI oraz 4 Gb Ram, jakiekolwiek zgrzyty traktowałbym bardzo surowo ;] Słowo na niedzielę Jestem w stu procentach przekonany, że Unreal Tournament III znajdzie szerokie grono zainteresowanych, którzy najbliższe miesiące spędzą na szlifowaniu swoich umiejętności. UT nie jest grą dla osób szukających taktyki i kooperacji, stawia bardziej na dynamikę oraz nieokiełznaną rzeźnię. Epic zafundował nam swoisty powrót do przeszłości, w mojej ocenie był to ruch w dobrym kierunku. UT III posiada cechy idealnej gry sieciowej, jest mniej zobowiązujący i bardziej przystępny niż konkurencyjne tytuły. Kampania dla pojedynczego gracza jest oczywiście elementem zbędnym, nikt normalny nie kupi opisywanego tytuły żeby grać samemu. W pudełku wersji PL za którą odpowiada CD-Projekt, obok płyty DvD z grą znajdziemy dodatkowo pięknego artbooka, instrukcję oraz płytę z materiałami dodatkowymi. Jeżeli lubisz sieciowe ultra szybkie rozwałki Unreal Tournament 3 jest dla Ciebie. Na koniec mały apel do panów i pań z Epic. Czy aby nie najwyższy czas oddać światu przysługę i powić fabularnego Unreal III? Plus i Minus: 85/100 + Świetna grafika + Esencja klasycznego UT + Multiplayer + Rzeź & Destrukcja - Singleplayer - Napompowane modele postaci (IMG:http://www.wirtualmedia.pl/galeria/uploaded/UT3_1_3.jpg) (IMG:http://www.wirtualmedia.pl/galeria/uploaded/UT_1_5.jpg) (IMG:http://www.wirtualmedia.pl/galeria/uploaded/UT3_1_9.jpg) (IMG:http://www.wirtualmedia.pl/galeria/uploaded/UT3_1_7.jpg) (IMG:http://www.wirtualmedia.pl/galeria/uploaded/UT3_1_6.jpg) |
|
|
|
pon, 03 mar 2008 - 19:51
Post
#2
|
|
![]() Junior ![]() ![]() Grupa: Użytkownik Postów: 85 Dołączył: wto, 15 sty 08 |
Jak na gre o "niczym" zadziwiajaco duzo tekstu. Ogolnie recka bardziej szczegolowa niz na innych portalach w tym Valahalla.
|
|
|
|
pon, 03 mar 2008 - 19:53
Post
#3
|
|
![]() Mentor Grupa: Administrator Postów: 895 Dołączył: sob, 25 lut 06 Skąd: B-n |
Jak na gre o "niczym" zadziwiajaco duzo tekstu. Ogolnie recka bardziej szczegolowa niz na innych portalach w tym Valahalla. albowiem nasz szanowny kolega recenzent z redakcji to nie bele kto...... jak zwykle kawał dobrej i solidnej roboty z recki na reckę coraz to bardziej się wczuwasz w rolę.....(IMG:style_emoticons/default/smile.gif) |
|
|
|
pon, 03 mar 2008 - 20:56
Post
#4
|
|
![]() Mentor Grupa: SuperModerator Postów: 786 Dołączył: pon, 30 paź 06 Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A. |
Dajcie spokój ... W moim odczuciu recenzja UT III jest relatywnie słaba. Ledwo zmusilem sie do jej napisania, ot typowo techniczny tekst (IMG:style_emoticons/default/wink.gif)
|
|
|
|
śro, 05 mar 2008 - 22:30
Post
#5
|
|
![]() Junior ![]() ![]() Grupa: Użytkownik Postów: 79 Dołączył: wto, 15 sty 08 |
Niezle, niezle. Szybko i przyjemnie sie czyta.
|
|
|
|
sob, 15 mar 2008 - 15:40
Post
#6
|
|
![]() Młokos ![]() Grupa: Użytkownik Postów: 27 Dołączył: czw, 31 sty 08 |
czesc!!
gra wydaje się średnio elo ja dla mnie pozdrawiam |
|
|
|
![]() ![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: czwartek, 08 styczeń 2009 - 21:58 |